Coraz więcej kontrowersji wokół konkursu na doradcę, który pomoże wrocławskiemu magistratowi sprzedać akcje piłkarskiego Śląska. Największe szanse na zwycięstwo ma kancelaria prawna należąca do... członka rady nadzorczej klubu. Dziś politycy Prawa i Sprawiedliwości zażądali unieważnienia przetargu. Poważne obiekcje ma też firma, która złożyła miastu konkurencyjną ofertę.

Politycy PiS nie mają wątpliwości – ten przetarg nie jest czysty. Jacek Masiota chce 600 tys. zł za doradzanie przy negocjacjach z inwestorami. To obecny członek rady nadzorczej Śląska odpowiedzialny za... poszukiwanie inwestorów. – Niewątpliwie ma przewagę nad konkurentami, bo od wielu miesięcy ma dostęp do dokumentacji klubu, a skoro głównym kryterium jest czas, to jest jasne, że na tym czasie zyskuje bardzo – komentują politycy PiS.

Na ofertę miasta odpowiedziała jeszcze jedna firma – kancelaria ze Szczecina. Swoją usługę wyceniła o wiele taniej, ale za to potrzebuje więcej czasu, by sfinalizować transakcję sprzedaży akcji. A to w przetargu jest ważniejsze. – Kryteria są jasne, nie trzeba wielkich obliczeń, po podstawieniu danych do wzoru wynika, że różnica między oferentami nie będzie duża, ale na korzyść pana Masioty. Dlatego chcemy unieważnienia tego przetargu – mówią politycy PiS.

Z mecenasem Jackiem Masiotą rozmawialiśmy kilka dni temu. W złożeniu oferty nie widział nic złego. Jego konkurenci mają jednak nieco inne zdanie. – Wiele czynników, chociażby właśnie ten, że ofertę składa członek rady nadzorczej klubu, który ma większą wiedzę, sprawia, że nie jest to w porządku w stosunku do pozostałych oferentów – komentuje Tomasz Swaczyna, wiceprezes Kancelarii Doradztwa Ekonomicznego.

Magistrat nie chciał dziś komentować sprawy przetargu. – Poczekajmy na rozstrzygnięcie – usłyszeliśmy w biurze prasowym. Wiadomo, że magistrat zażądał od szczecińskiej kancelarii wyjaśnień na temat rażąco niskiej ceny, którą firma zaproponowała.