Ekscytująca rolnicza przygoda pod Kobierzycami. Hodowcy kukurydzy otworzyli żywy labirynt w polu. Wejść można za darmo, ale wyjdzie tylko ten, kto znajdzie właściwą drogę w żywym labiryncie o powierzchni 1,5 ha. Warto dodać, że kukurydza to dolnośląska rolnicza potęga.

Labirynt powstał ze 110 tys. ziaren kukurydzy z największą precyzją zasianych wiosną, ale nie w rzędach, lecz w 14 koncentrycznych kręgach. Przejście krętymi korytarzami przy odrobinie szczęścia zabiera pół godziny. – Mówili, że tam piękna pani będzie i poszedłem na skróty. Nie było nikogo – mówi zaskoczony Stanisław Mazurkiewicz, rolnik z Niedaszowa. Labirynt to zagadka – na poziomie ziemi i z góry.

Kukurydza podbiła Dolny Śląsk na początku lat 90. Dziś uprawy zajmują ok. 80 tys. ha. – Ale pod względem areału wyprzedza nas Wielkopolska. Mimo że ma gorsze warunki przyrodnicze – zauważa prof. Andrzej Kotecki z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Ale za to nasi północni sąsiedzi mają lepszą agrotechnikę. Bo kukurydza nie jest dla każdego. – To jest dla dużych gospodarstw, w których sami sobie zbiorą, wysuszą. Dla małych gospodarstw to jest nieopłacalne, bo trzeba mieć własny sprzęt – mówi Ryszard Wójcik, rolnik z Ogrodnicy.

Do żniw pozostał jeszcze miesiąc, a kolby już są nieprzyzwoicie wielkie – choć po zimnej wiośnie rolnicy byli pełni obaw. – Później pogoda to wynagrodziła. Kukurydza dobrze wygląda, będzie sypało – zapewnia Adam Bednarz z Bukowa.

Labirynt ma dostarczać rozrywki, ale także lansować postęp biologiczny w kukurydzy. – Kukurydza jednak się zmienia. Wchodzą nowe odmiany, więc na pewno trzeba się na okrągło pokazywać – uważa Zdzisław Wolf z Małopolskiej Hodowli Roślin.

Ta żywa wystawa będzie czynna tylko do żniw.