We Wrocławiu ruszył proces Krzysztofa Madeja, który rok temu w szkole swojej córki zerwał plakat z ukraińskimi flagą i godłem. W Świdnicy straż miejska zatrzymała w tym tygodniu dwie osoby za znieważenie flagi tego kraju.

„Mordercy i zbrodniarze” – takich słów, zdaniem świadków, użył Krzysztof Madej, określając Ukraińców. Mężczyzna w szkole podstawowej swojej córki na oczach uczniów i nauczycieli zerwał plakat z ukraińskimi flagą i godłem.

– Publicznie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych. To jest przestępstwo z artykułu 256., paragrafu 1. Kodeksu Karnego – informuje Katarzyna Surma-Borowiec z Sądu Rejonowego Wrocław-Fabryczna.

Do zdarzenia doszło w listopadzie ub.r., kiedy dzieci obchodziły w szkole dzień ukraiński. Madej tłumaczy, że zerwał plakaty, bo zauważył na nich nazistowskie symbole.

– Zauważyłem, że przy wejściu do biblioteki na sztalugach formatu A0 na plakacie było coś takiego z tryzubem pośrodku z barwami Ukrainy. Tryzub to jest to samo co swastyka – twierdzi oskarżony.

Zdaniem Madeja dzień ukraiński został zorganizowany bez wiedzy i zgody rodziców. Jednak jak zeznała jedna z nauczycielek, do szkoły uczęszczają dzieci różnych narodowości, dlatego organizowane są dni promujące inną kulturę.

– Była to inicjatywa nauczycieli, dzieci i rodziców pochodzenia ukraińskiego. To było po to, żeby poznać kulturę tych dzieci, dlatego że jest ich coraz więcej w mojej szkole – w zeszłym roku prawie 20 dzieci pochodzenia ukraińskiego w rożnych klasach – opowiada nauczycielka Marta H.

Zniszczyli flagę

Do znieważenia ukraińskiej flagi doszło również w Świdnicy. Kamery miejskiego monitoringu uchwyciły trójkę ludzi, którzy ściągają flagę z kamienicy w centrum miasta. Później flagę depczą i wycierają w nią buty.

– W tym czasie w to miejsce został skierowany patrol straży miejskiej. Po krótkim pościgu ujął dwie osoby. Informacja została przekazana komendzie powiatowej policji. Oficer dyżurny policji wysłał patrol, który przejął czynności w tej sprawie – mówi st. insp. Jacek Budziszewski ze świdnickiej straży miejskiej. Policja postawiła zatrzymanym zarzuty, jednak dotyczące kradzieży i zniszczenia mienia.

Z perspektywy Wrocławia

Oleg Pokotyło przyjechał z Ukrainy do Wrocławia kilka miesięcy temu. Jak sam mówi, nie spotkał się jeszcze z przejawami rasizmu czy dyskryminacji. – Nawet nie słyszałem o tym, żeby do Ukraińców specjalnie na ulicach podchodzili i usłyszawszy, że to język ukraiński, coś tam chcieli zrobić w sposób niepoprawny. Czegoś takiego nie było – twierdzi.

Oleg zamierza na stałe pozostać w Polsce. W samym Wrocławiu, według szacunków, mieszka ponad 60 tys. Ukraińców.