Podmokłe uprawy, zmarnowane plony, niezaorane pola – wyliczają z goryczą rolnicy z kilku wsi w gminie Oława. A wszystko przez zarośnięte kanały, które nie odbierają wody. Co gorsza, nie ma gdzie szukać pomocy lub wnosić pretensji. Instytucje, które miałyby w tej sprawie coś do powiedzenia, są w likwidacji. Nowej – Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Polska Woda” – jeszcze nie ma.

Malownicze moczary, wybujałe drzewa, gęste trzcinowiska – tak właśnie wygląda Kanał Kotowicki. Trudno sobie wyobrazić, jak w takim stanie ma odbierać wodę z pól. – Nie można zrobić żadnych upraw, orek na zimę, bo wszystkie pola są podmoknięte bądź zalane – zamartwia się Robert Padula ze wsi Siedlce.

– Z Kanału Siedleckiego woda nie odpływa do Odry – opowiadają rolnicy. Łąki przy kanale zamieniły się w trzęsawisko. Podmokły pola. – Pole jest położone wzdłuż Kanału Siedleckiego. Jest teraz niedrożny, bo bobry przy ujściu zrobiły sobie tamę – dodaje Zbigniew Twardochleb z Siedlec.

Tak mokrego schyłku roku jeszcze w okolicy nie było. Rolnicy poprosili o pomoc Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Wprawdzie urzędnicy już stracili biurka, ale zbadali sytuację. – Kanał Siedlecki jest wypełniony wodą dość znacznie. Dziś sprawdziliśmy: nie występuje woda. Pola są suche, nie ma wody na polach – przekonuje Adam Cegieła z DZMiUW.

Stanisławowi Cholewickiemu trudno byłoby w ten brak wody uwierzyć. – Ja ma 10 – 15 ha pola, na które absolutnie nie mogę wejść, bo są zastoiska wody – mówi rolnik z Zakrzowa.

Gdyby nawet DZMiUW uwierzył w to, co widzą rolnicy, to i tak nie porwałby się na kosztowne udrażnianie kanałów. – Reforma i reorganizacja nam nie pozwolą. Jest też już koniec roku budżetowego, nie mamy więc środków – przekonuje Cegieła.

Może więc Państwowe Gospodarstwo Wodne „Polska Woda” pomoże? Będzie tam, gdzie dziś Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej – ten też likwidowany. – My, jako sektor gospodarki wodnej, czyli z jednej strony zarządy melioracji, z drugiej RZGW, łączymy się w to PGW „Wody Polskie”. Rozpoczynamy działalność 2 stycznia 2018 r. i w istocie przeciętny obywatel ma prawo żądać pewnego świadczenia usług już tego dnia – mówi Paweł Banasik z RZGW we Wrocławiu.

Można przypuszczać, że rolnicy faktycznie tego zdecydowanie zażądają.