Wyprowadzka na wieś to nie zawsze sielska cisza. Jest jeszcze prowadzona po sąsiedzku produkcja rolnicza. Za taką – hałaśliwą i w nocy – mandatem został ukarany rolnik z Pasikurowic. Podobnych przypadków jest więcej, więc Dolnośląska Izba Rolnicza apeluje o uwzględnienie podstawowej funkcji obszarów wiejskich, jaką jest... rolnictwo.

Henryk Król jest rolnikiem. Przez lata dorobił się kilkudziesięciu hektarów kukurydzy i nowej suszarni. Jesień była mokra, więc suszył ziarna całymi dniami. Hałas przeszkadzał sąsiadom, więc wezwali policję. – Może pracować od 6:00 do 22:00, ale po 22:00 niech da ludziom odpocząć – apeluje Czesław Błaszczyk z Pasikurowic.

Rolnik jednak suszył do skutku, czyli do wyschnięcia – by nie zmarnować kukurydzy. W ocenie sąsiadów to recydywa i premedytacja. – Musiałem suszyć, bo po to kupiłem maszynę, żeby wysuszyć i na tym towarze zarobić, a nie za marne pieniądze mokrą sprzedawać – przekonuje Henryk Król.

Działalność rolnika, zdaniem sąsiadów, najbardziej dokuczliwa jest w żniwa. – Jak wtedy zacząłem te silosy napełniać zbożem, to wiadomo: kurz poleci. No to sąsiad mi kazał, żebym to zamknął, bo do basenu się kurzy – wspomina rolnik. – Wyobraża sobie pani? Stoją cztery samochody i te cztery samochody trzeba myć. Nie da się jechać nimi w ogóle – szyby są tak zakurzone. Kurz normalnie do mieszkania wchodzi – narzeka sąsiad.

Policjanci ukarali rolnika mandatem za hałasy. Nie zapłacił. Sąd wydał nakaz zapłaty. – Samochody jeżdżą po ulicach – też jest hałas. A suszarnia? W rolnictwie jest postęp. No trudno, taczką nie będziemy tego wozić – twierdzi Barbara Król. – Nie są to duże pieniądze, ale chodzi o honor i postępowanie z ludźmi – dodaje pan Henryk.

W Pasikurowicach z rolnictwa żyje tylko trzech gospodarzy. Pozostali mieszkańcy bronią swego prawa do sielankowej ciszy. – Mamy wiele zgłoszeń, że koguty ludziom przeszkadzają, zapach związany z prowadzeniem produkcji rolniczej. Jest to problem coraz częstszy. Sygnałów mamy coraz więcej i takie sytuacje bardzo utrudniają życie i pracę rolnikom, którzy z ziemi i tej pracy żyją – informuje dr inż. Urszula Solińska-Marek z Dolnośląskiej Izby Rolniczej.

Henryk Król ma zamiar walczyć o prawo do nieskrępowanej produkcji rolnej na swoim podwórku. Może liczyć na wsparcie DIR, która rozpoczyna akcję informacyjną „STOP usuwaniu rolnictwa ze wsi”.