Ponad pół roku trzeba czekać na wizytę u chirurga naczyniowego. W tym czasie niepokojące bóle nóg mogą przerodzić się w nieodwracalne schorzenia i prowadzić nawet do amputacji kończyny. Dlatego we Wrocławiu zorganizowano akcję pod hasłem „życie tętni otwartymi naczyniami”. Na bezpłatne badania zgłosiło się 100 osób. Okazało się, że co trzecia wymaga leczenia.

Zaakceptowanie bólu, strach przed badaniem, trudności z dostaniem sie do lekarza – w efekcie czasem na ratunek nogi jest już za późno.

Pan Czesław cierpiał pół rok. Gdy w końcu trafił do szpitala lekarze musieli amputować kończynę. – Był ból. Najgorsze nocki – spałem na fotelu, a nogi na ziemi musiałem trzymać – wspomina mężczyzna.

W sali, w której była nasza ekipa wszyscy pacjenci przez kilkadziesiąt lat nałogowo palili papierosy. – Ten nałóg jest tak zakorzeniony, że ludzie tracą kończynę i idą do łazienki zapalić. Jest to jedno z podstawowych zagrożeń – pomóc można, ale konieczne jest zaprzestanie palenia – informuje prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.

Pani Irena jest już po zabiegu. Lekarze drugi raz ratują jej nogę. – Pani przyjechała z krytycznym niedokrwieniem. Myśleliśmy, że nie uratujemy nogi, ale udało się jeszcze wszczepić by-passy żylne – mówią lekarze. – Źle, że paliłam. W rodzinie nikt nie pali tylko ja: 30 lat, 30 sztuk dziennie – przyznaje kobieta.

Miażdżycy można uniknąć, ale trzeba zmienić tryb życia. – Rzucić palenie i picie alkoholu, zdrowa dieta, ruch – wylicza prof. Witkiewicz.

Pierwszym objawem miażdżycy kończyn dolnych jest chromanie przestankowe – ostry ból nóg podczas chodzenia, który po krótkim odpoczynku mija. Nie wolno jednak bagatelizować tego bólu.

Autobus ze sprzętem do badania pacjentów jeździ po całej Polsce. Badania i konsultacje są bezpłatne. – Zależy nam na tym, aby pacjenci mogli uzyskać w autokarze poradę jak rozróżnić choroby tętnic od chorób naczyń – mówi Urszula Wieja z Grupy Adamed, organizator akcji.