Rolnicy w Saniach koło Żmigrodu hodują… wielbłądy. Pierwsza w kraju wielbłądzia farma produkuje i sprzedaje wielbłądzie mleko – w smaku podobne do krowiego, ale zawiera między innymi więcej witaminy C.

Sanie – typowa polska wieś – ma zupełnie nietypową hodowlę. Państwo Szymańscy są pierwszymi rolnikami, którzy mają stado wielbłądów trzymanych dla mleka. – Najtrudniejsze było, żeby te zwierzęta oswoić, wymagają dużo cierpliwości, dużo pracy, są płochliwe – mówi Krzysztof Szymański.

Rolnicy zauważyli rynkową niszę w polskim mleczarstwie, postanowili zdobyć dromadery i podbić rynek wielbłądziego mleka. Zdrowotne właściwości mleka hodowcy sprawdzili osobiście, ale na produktach sprowadzanych z Anglii. Tworząc własną farmę sporo ryzykowali.

Wielbłądzica daje średnio cztery litry mleka dziennie. Trzeba doić ręcznie, ponieważ zwierzęta boją się maszyn. Mleko można kupić w gospodarstwie – prosto od wielbłąda. W smaku jest słodkie.

Stado dromaderów, tak jak wszystkie zwierzęta hodowlane, podlega unijnym przepisom i kontroli. Wielbłądy nie mają kolczyków w uszach jak krowy, ale za to dyskretne czipy na garbie.